//////

Archive for the ‘Toksyczne dzieciństwo’ Category

Od trzylatków do sześciolatków

W tym wieku dziecko potrzebuje wielu okazji do poznawania świata i uczenia się, do spotkań z innymi dziećmi i do zabaw z nimi, tak więc przedszkola są bardzo ważne. Właściwa opieka przedszkolna powinna zapewniać: swobodne zajęcia i zabawy, wynikające z zainteresowań dziecka, połączone z zajęciami kierowanymi przez dorosłych, kładącymi solidne podwaliny pod naukę szkolną (liczba tych drugich z wiekiem powinna się zwiększać), dużo zabawy na świeżym powietrzu, muzyki, sztuki i „podtrzymywanego wspólnego myślenia”
około trzech godzin zajęć tego typu dziennie dla trzy- i czterolatków, do sześciu godzin dla dzieci starszych.
Podczas pozostałej części dnia dziecko potrzebuje opieki bardziej zbliżonej do rodzinnej, opisanej w części Od noworodków do trzylatków. Tu możliwości są następujące: przedszkole, w którym typowe zajęcia przedszkolne połączone są z posiłkami zbliżonymi do domowych, odpoczynkiem, swobodnymi zabawami itp., parę godzin przedszkola, a później inna opieka.
Unikaj:
placówek, w których kontakt z rodzicami jest ograniczony, częstych zmian ustalonych form opieki, kiepskich przedszkoli, zbyt formalnego podejścia do nauki, zanim dziecko ukończy sześć lat. Staraj się zapewnić dziecku równowagę między interesującymi zajęciami w przedszkolu czy klasie zerowej a formami odpoczynku zbliżonymi do domowych, przedstawionych w części Od noworodków do trzylatków.

RÓWNOWAGA MIĘDZY PRACĄ ZAWODOWĄ A OPIEKĄ NAD DZIECKIEM

Porozmawiaj ze swoim partnerem o problemie opieki nad dzieckiem – najlepiej zanim jeszcze zdecydujecie się na potomstwo – mając na uwadze:
przysługujące urlopy macierzyńskie i ojcowskie oraz płynące z nich korzyści, wasze rzeczywiste finansowe potrzeby (na przykład realne koszty utrzymania w porównaniu z wydatkami zapewniającymi „odpowiedni styl życia”), twoje zainteresowania i zdolność zajęcia się dzieckiem (to może się zmienić – na lepsze albo na gorsze – kiedy dziecko już przyjdzie na świat), sposób, w jaki ewentualny urlop może się odbić na twojej karierze zawodowej, i to, czy rzeczywiście pragniesz dziecka na tyle, by zaryzykować następstwa (pamiętaj przy tym, że skutki urlopu opiekuńczego niekoniecznie muszą być negatywne. Dla wiciu ludzi urlop skończył się znalezieniem zupełnie nowej, bardziej interesującej pracy).

Możliwości opieki nad dzieckiem, podczas gdy ty pracujesz zawodowo

Odwożenia i przywożenia dziecka do i z przedszkola, kontaktów z opiekunem czy przedszkolem, dla upewnienia się, czy wszystko jest w porządku,
utrzymywania w czystości i porządku ubrań dziecka i przedszkolnego ekwipunku, wypełnienia różnych dodatkowych obowiązków rodzicielskich,
o których pewna matka wyraziła się kiedyś: „Zawsze żądają od ciebie, abyś robiła wszystko, co trzeba, obojętnie czy pracujesz, czy nie”, interwencji w różnych nagłych wypadkach. Pamiętaj, że dziecko wymaga konsekwencji i regularności. Im młodsze, tym więcej szkody może przynieść zmiana nawyków, tak więc: postaraj się wybrać możliwie jak najkorzystniejszy wariant od samego początku, poświęć nieco czasu na opracowanie skutecznego systemu awaryjnego, zakładając więcej niż jedną „siatkę bezpieczeństwa” na wypadek, gdyby coś zaszwankowało w systemie głównym.

Ruch The Sure Start

Jedno z flagowych przedsięwzięć rządu laburzystowskiego, opiera się właśnie na programie amerykańskim. Zapewnia placówki opieki dla dzieci od urodzenia do lat trzech w biedniejszych rejonach Anglii. Niestety, z wstępnej oceny wynika, że jeśli chodzi o język, zachowanie czy ogólny rozwój, między dziećmi objętymi i nieobjętymi programem Sure Start nie ma specjalnych różnic; zanotowano natomiast, że matki dzieci z programu stały się cieplejsze wobec swoich pociech, mniej skłonne do krytyki i strofowania, częściej okazujące uczucia. Jak zwykle prawdopodobieństwo powodzenia długoterminowej akcji zależy od wysokości nakładów inwestycyjnych i fachowego przygotowania personelu. Przykładem wzorowych działań są takie placówki, jak Pen Green Centre w Northamptonshire czy Thomas Coram Centre w Londynie, których sukces w dużej mierze przypisać należy personelowi, potrafiącemu zdobywać fundusze (publiczne i prywatne) służące realizacji zamierzeń.

Najlepsze dni w ich życiu

Dzieci zaczynają naukę w chwili narodzin. Metodą prób i błędów uczą się kontrolować kończyny, siadać, wstawać, chodzić, biegać i skakać. Przez doświadczenie poznają wygląd rzeczy, ich zapach, smak i brzmienie. Przyglądają się dorosłym wykonującym codzienne czynności, na przykład zapinającym płaszcz, a kiedy już nabiorą odpowiedniej fizycznej sprawności, zaczynają ich naśladować i czynią to dopóty, dopóki nie dojdą do wprawy. Obserwują zjawiska naturalne, w rodzaju wody spływającej z pochyłości, i na tej podstawie formułują wnioski o funkcjonowaniu świata; wiele z nich, oczywiście, całkowicie błędnych, ale też zaskakująco wiele poprawnych. Neurobiolodzy zajmujący się rozwojem mózgu dziecka w pierwszym okresie życia pieją peany na temat jego zdolności uczenia się – zjawiska, które przez większą część rozwoju ludzkości traktowane było jako coś zupełnie naturalnego.

Cień murów więzienia…

We wszystkich krajach rozwiniętych dzieci mniej więcej sześcioletnie rozpoczynają obowiązkową, formalną edukację. Współcześnie dla wielu z nich pesymistyczna strofa Wordswortha: Cień murów więzienia począł się zamykać wokół postaci chłopca stanowi trafne odzwierciedlenie uczuć ogarniających je w chwili, kiedy nauka przestaje być dobrowolna, a zaczyna być przymusem, w dodatku określonym wymogami programowymi. Co więcej, w dużych liczebnie klasach – w publicznych szkołach podstawowych liczących zwykle trzydziestu uczniów albo i więcej – pojedynczy nauczyciel nie ma możliwości dostosowania wymagań do poziomu indywidualnego rozwoju każdego dziecka. Tak czy inaczej, społeczeństwu potrzebne są szkoły, żeby wychować obywateli, w przyszłości dbających o to, by nasze kulturowe przedstawienie toczyło się dalej, a zadaniem podstawowej edukacji jest położyć podwaliny pod trwającą całe życie naukę. Oznacza to rozwinięcie w dzieciach motywacji do uczenia się, ich zdolności do pracy, zarówno indywidualnej, jak i zespołowej, a także – co bardzo ważne – nauczenie ich pisania, czytania i liczenia. Jeśli dzieci są bystre i uda im się osiągnąć biegłość w pisaniu, czytaniu i podstawach matematyki pod koniec pierwszych lat nauki, powinny też potrafić w pełni skorzystać z dobrodziejstw dalszej edukacji i wyrosnąć na dorosłych pracujących z powodzeniem i wiodących udane życie.

Szczęśliwe dzieci

Ponieważ państwo kierowało podstawowym wykształceniem przez ponad sto lat, należałoby oczekiwać, że obecnie wie już, co należy czynić, aby z większości dzieci wyrosły szczęśliwe, zmotywowane i piśmienne nastolatki. Niestety, zawirowania społecznej i technologicznej rewolucji wstrząsnęły szkołami równie mocno jak innymi instytucjami. Przez ostatnich kilka dziesiątków lat syndrom toksycznego dzieciństwa uczynił dzieci trudniejszymi do wyuczenia i upilnowania. Rodzice, niespokojni, jak też ich pociechy dadzą sobie radę w świecie coraz ostrzejszej konkurencji, i zaalarmowani raportami o spadku poziomu nauczania oraz wzroście przemocy w klasach, coraz bardziej tracą wiarę w skuteczność i efektywność szkoły. Natomiast rządy na całym świecie na wszelkie zmiany reagują w jedyny znany sobie sposób, mianowicie coraz ściślejszą kontrolą nad całym szkolnictwem.

Dlaczego w erze multimedialnej czytanie jest takie ważne

Nie ulega wątpliwości, że czytanie, pisanie i rachowanie stanowią podstawę edukacji, z czego czytanie prawdopodobnie jest najważniejsze. Nawet w świecie multimediów, w którym rozrywka i informacja coraz częściej przybierają formę zwizualizowaną, umiejętność czytania niezbędna jest na każdym dosłownie kroku, przy czym niesie ze sobą wiele korzyści dodatkowych. Proces nauki czytania stanowi niezwykle istotną część rozwoju intelektualnego i społecznego dziecka. Po pierwsze, nauka czytania poprawia zdolność myślenia. Język pisany jest bardziej złożony i wyrafinowany niż codzienny język mówiony, przez co czytanie prowadzi do znaczącego poszerzenia poglądów, wzbogacenia słownictwa dziecka i jego umiejętności wyrażenia samego siebie. Pisanie również jest w tym pomocne, ponieważ wymaga zwolnienia procesu myślenia i zastanowienia się nad wyborem słów i zwrotów najstosowniejszych dla wyrażenia konkretnej idei. lęzyk i myśl są ściśle sprzęgnięte ze sobą, tak więc wzbogacenie języka powoduje zwiększenie możliwości mózgu – dawno już zostało dowiedzione, że z chwilą kiedy dzieci przestają być analfabetami, znacznie wzrasta ich IQ.

Piśmienność

Nie jest także bez wpływu na rozwój społeczny i emocjonalny dziecka. System symboli, którymi przedstawiamy język, jest wynalazkiem czysto ludzkim – złożoną, funkcjonującą od dawna techniką, sprawiającą, że gryzmoły na kartce są przez ludzki umysł konwertowane w niosące znaczenie słowa. Nauka czytania i pisania nie przychodzi w sposób równie naturalny co nauka chodzenia i mówienia: tę wiedzę każde kolejne pokolenie zdobywa w świadomym procesie uczenia się. Jest to proces długi i bolesny (większość dorosłych zapomniała już, ile musiała się namęczyć). Jednak w miarę postępów w korze przedczołowej mózgu dzieci – obszarze odpowiedzialnym za zdolność koncentracji uwagi, umiejętność planowania, samokontrolę i podejmowanie decyzji – powstaje coraz więcej połączeń nerwowych.

Nauka czytania i pisania

Wymaga motywacji i wielu ćwiczeń, i tu właśnie wąskie skoncentrowanie się na wynikach testów może przynieść niepożądane rezultaty. Powierzchowne umiejętności, jakich potrzebują dzieci, aby zdobyć punkty w testach wielokrotnego wyboru, nie są ani w połowie tak wzbogacające jak zwykle czytanie dla przyjemności. Testy to zaledwie dotykanie powierzchni autentycznej piśmienności. W tym sensie J.K. Rowling prawdopodobnie uczyniła więcej dla dzieci na całym świecie niż cały oświatowy establishment dwudziestego pierwszego wieku. Wykształcenie w dzieciach motywacji do nauki i pokazanie im radości z czytania jest równie ważne jak nauczenie ich składania liter. Oczywiście, bez składania liter daleko nie zajadą… tymczasem okazuje się, że coraz większa liczba uczniów nie potrafi tego opanować. Częściowo dzieje się tak dlatego, że pierwszy etap nauki wymaga przyłożenia się i wytrwałości, stąd nauczyciele .muszą przekonać dzieci, aby zwolniły tempo procesów myślowych i skupiły uwagę na złożonej symbolice informacji widniejących na kartce. Jeśli formalna nauka czytania zaczyna się zbyt wcześnie albo jeśli dziecko – bez względu na wiek – cierpi na zaburzenia spowodowane syndromem toksycznego dzieciństwa, może się to okazać dla niego zwyczajnie za trudne. Istnieją jednak także inne powody, dla których dzieciom czasami nie udaje się zdobyć podstawowej umiejętności czytania, związane z kłopotliwą edukacyjną kwestią fonetyki.