//////

OD WIELU LAT

Od wielu lat politycy, którzy kończą swój okres urzędowania i starają się o jego przedłużenie, za miarę tego, że na to zasługują, przyjęli) wzrost pomyślności ich wyborców w okresie swej kaden­cji. Jeśli wzrost ten istotnie nastąpił, a przy tym politykom nie udowodniono malwersacji, to uwa­żają, iż mają prawo zostać ponownie wybrani. Jest to sprawdzian, któremu nie mogą nie sprostać nawet najmniej znaczący politycy. Wszystkich — mądrych i głupców, pracowitych i leni — porwał za sobą strumień wzrastającej produkcji, który zazwyczaj nie zawdzięczał niczego ich wysiłkom.Wymiar estetyczny stanowi nowy i o wiele po­ważniejszy sprawdzian. Polega on na tym, że bur­mistrzów kończących swą kadencję w ratuszu, gu­bernatorów w stolicach stanów, prezydentów w Białym Domu, premierów na Downing Street nr 10 wyborcy pytać będą, czy odchodząc zostawili swe miasto, stan czy kraj piękniejszym, niż zastali. Sprawdzian ten nie będzie łatwy.

ZASADNICZE ZNACZENIE

Architektura Triangle jest pozbawiona polotu, wtórna i pretensjonalna. Artyści słusznie ją schlastali. Ale Triangle jest o wiele lepsze niż zbieranina budynków, którą zastąpił i z którą do tej pory sąsiaduje. Zwarty charakter tego zespołu czyni go nawet przedmiotem podziwu, zwłaszcza w porównaniu z tymi częściami miasta, gdzie nie zrobiono takiego wysiłku.Można, mieć nadzieję, że w przyszłości państwo będzie lepiej spełniać swe zadanie popierania i roz­wijania estetyki życia i otoczenia niż w niedawnej przeszłości, ponieważ ta funkcja zostanie uznana za bardzo doniosłą i odpowiedzialną misję pań­stwową. Rzadko robi się dobrze coś, co traktuje się jako sprawę uboczną. Czegoś lepszego można się spodziewać wtedy, kiedy uważa się, że jakkąg zada­nie ma dla życia znaczenie zasadnicze, nie zaś mar­ginesowe. Należy mieć nadzieję, że kiedy stan peda­gogów i naukowców zdobędzie większą władzę, za­chęci do honorowania bardziej wymagających kry­teriów estetycznych, a nawet narzuci je siłą. Nic nie usprawiedliwiłoby w większym stopnńi jego inge­rencji w życie publiczne.

SPRAWOWANA PIECZA

Nie można temu zaprzeczyć. Tyle tylko, że jeśli chodzi o ustanowienie priorytetów estetycznych i stworzenie zasadniczych warunków do pracy artystycznej, nie ma innej możliwości poza pań­stwem. Ci, którzy twierdzą, że państwo, wskutek swych niedociągnięć, powinno przestać troszczyć się o sztukę, odrzucają tym samym priorytet este­tyki. Ludzie ci stają się obrońcami nieładu w oto­czeniu człowieka. Nawet wówczas kiedy państwo sprawuje arty­stycznie niedoskonałą pieczę nad otoczeniem oby­wateli, to i tak da to lepsze wyniki, niż gdyby tej pieczy nie miało w ogóle. W końcu lat dwudziestych i na początku lat trzydziestych waszyngtońscy pla­niści i architekci oczyścili przestrzeń między Penn- sylvania Avenue i Constitution Avenue, aby zbu­dować wielki zespół budynków, zwany Federal Triangle.

FAWORYZOWANIE RZECZY

Byłoby rzeczą niemądrą twierdzić, że władze rządowe w Stanach Zjednoczonych — bez względu na to, czy chodzi o zarząd miast, stanów czy o rząd federalny — są dobrym strażnikiem celów este­tycznych. Politycy zdają się mieć szczególną skłon­ność do banalności. Ci, którzy nie wymuszają jej z racji swych osobistych upodobań, uważają ją za konieczne ustępstwo na rzecz gminnych gustów. Jakkolwiek świat ma do spłacenia większy dług architekturze publicznej niż prywatnej, to jednak zawdzięcza więcej smakowi utalentowanych des­potów, takich jak szach Dżahangir, Cosimo i Lorenzo Medyceusze, Piotr Wielki czy Ludwik XIV, niż demokratom. Jednym z argumentów przeciwko powierzeniu publicznego patronatu nad zadaniami estetycznymi nowoczfesnym rządom demokratycz­ni jest to, że skłonne one będą faworyzować rze­czy artystycznie złe.

DOSKONAŁOŚĆ ARCHITEKTURY

O   doskonałości architektoniczno-urbanistycznej dziewiętnastowiecznego Paryża decyduje nie wspa­niałość jego poszczególnych budynków, lecz har­monijność i logika jego ogólnego planu.Co więcej, dużej części architektury zawsze mu­si patronować państwo. To ono z natury rzeczy inicjuje budowę wyróżniających się gmachów, interesujących pomników, planowanie i zakładanie przyjemnych ogrodów i wodotrysków, rozległych perspektyw, imponujących placów, wznoszenie wy­niosłych wieżyc i bogatych fasad. Dopiero kiedy na­rody bardzo się wzbogaciły, a system przemysłowy postawił znak równości między wzrostem ekono­micznym a życiem, przestaliśmy uważać taki patro­nat za właściwą funkcję rządu. I bardzo często po­wiada się, że go na to nie stać.

UMIEJĘTNOŚĆ POZNANIA

By umieć poznać się na dziele sztuki i nim się delektować, trzeba się tego nauczyć. (Zgodnie z etyką systemu przemysłowego uważa się to za gorszą formę wy­korzystania funduszów przeznaczonych na cele oświatowe niż zainwestowanie ich w studia nau­kowe, matematyczne i inżynieryjne.) Chociaż pań­stwo może tu wiele zrobić, to jednak nie odgrywa decydującej roli.Natomiast rola jego jest decydująca w przy­padku architektury, urbanistyki i projektowania przestrzennego. Sztuka jest jednym z przejawów ładu, jak również jest pierwszą ofiarą nieładu. Flo­rencja, Sewilla, Bloomsbury i Georgetown są pię­kne, ponieważ każda ich dzielnica pozostaje w uła- dzonym, zaplanowanym stosunku do całości. No­woczesna autostrada o znaczeniu handlowym, roz­rzucone nieregularnie przedmieścia współczesnych miast, drogi prowadzące z lotniska do miasta są ohydne, ponieważ żadna z ich części nie ma odnie­sienia do szerszych założeń urbanistycznych i prze­strzennych.

OSIĄGANE CELE

Do­dać trzeba, że cele takie będą osiągane — i to nie czasami, lecz zwykle — kosztem ekspansji prze­mysłowej, kosztem wzrostu gospodarczego. To że dopiero po chwili wahania możemy przyznać, iż piękno jest warte rezygnacji z części wzrostu glo­balnego dochodu narodowego, dowodzi, jak sku­tecznie przystosowaliśmy nasze przekonania do po­trzeb systemu przemysłowego.Jednakże rola państwa w sferze estetyki nie po­lega jedynie na chronieniu jej; państwo powinno ją także aktywnie afirmować. Podczas gdy sztuka stanowi wyraz pojedynczej osobowości, najważ­niejsze gałęzie sztuk mogą kwitnąć jedynie w ra­mach określonego porządku. Porządek ten musi stworzyć państwo. W szczególności malarstwo, rzeź­ba i muzyka, choć nie wchodzą w zakres systemu przemysłowego, rozwijają się dość dobrze dzięki patronatowi, jaki system ten stwarza.

TM, GDZIE ISTNIEJE KONFLIKT

Tam gdzie istnieje konflikt między prio­rytetem przemysłowym i estetycznym, państwo jest tym czynnikiem, który musi zapewnić pier­wszeństwo estetyce przed potrzebami przemysłu. Jedynie państwo potrafi obronić krajobraz przed liniami wysokiego napięcia, reklamami,’drwalami, górnikami i często przed własnymi budowniczymi autostrad. Tylko ono może określić, że pewne wzor­ce konsumpcji — samochód w śródmieściach nowo­czesnych miast jest tu dobitnym przykładem — są niezgodne z celami estetycznymi. Jedynie pań­stwo może chronić radio i telewizję przed zamie- izonymi dysonansami lub stworzyć alternatywy, którym nie grozi to niebezpieczeństwo. Gdyby zaś zapewniono priorytet estetyce, to od państwa wy­magalibyśmy, by jej broniło nie, jak obecnie, spo­radycznie) i w odpowiedzi na wyjątkowy gwałt zadany wrażliwości estetycznej, lecz normalnie i w sposób naturalny jako obrońca celów, dla któ­rych rozważania estetyczne są zawsze ważne.

PROBLEMY W PRACY

W pracy swej jednak pro- bierny, przed którymi stoi, rozwiązuje wewnątrz siebie. Nie potrafi on pracować w zespole czy z ze­społem. To zasadniczo wyjaśnia powody, dlaczego wielkie techniczne i produkcyjne osiągnięcia sy­stemu przemysłowego z reguły łączą się z ba­nalnym czy wręcz szkaradnym projektem pla­stycznym.Ponieważ sfera estetyczna znajduje się poza za­sięgiem systemu przemysłowego, przeto jego człon­kowie będą naturalnie skłonni podkreślać jej nie­istotny charakter. Młodzieńcy, którzy nie znoszą łaciny, ekonomiści, którzy nie lubią matematyki, i mężczyźni, którzy nie lubią kobiet, przejawiają dokładnie tę samą skłonność.Ale to nie wszystko. Kultywacja sfery przeżyć estetycznych przyznaje nową i ważną rolę pań­stwu, i to taką, z którą system przemysłowy, ze względu na swe upośledzenie, nie ma żadnego związku.

PASUJĄCA PROCEDURA

Ale podczas gdy procedura ta pa­suje doskonale do rozwoju technologicznego i do mniej abstrakcyjnych poziomów badań naukowych, nie znajduje ona zastosowania w sztuce. Artyści nie pojawiają się stadnie i w grupach. Najwię­kszym osiągnięciom przemysłowym wbrew panu­jącym mitom dają początek grupy ludzi. Inaczej jednak jest w przypadku osiągnięć malarskich, rzeźbiarskich czy muzycznych. Artysta może być w znacznie większym stopniu istotą społeczną, niż utrzymuje legenda. Można zauważyć, że w prak­tyce z reguły unika on okrutnej izolacji, w któ­rej — jak się uważa — znajduje się z zasady jako istota głęboko twórcza. Jego skłonności społeczne i do zrzeszania się, i gnieżdżenia z innymi są bar­dziej towarzyskie niż skłonności buchalterów, in­żynierów i dyrektorów.